Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Zgadzam się Więcej informacji

LEŚNA ORKIESTRA

Miniaturka napisana na zamówienie zespołu PĘDZIWIATRY w oparciu o wiersze z książki „Muzyczna zgraja”

Scena 1

Na scenie w kącie siedzi dziecko – DZIĘCIOŁ – ubrany w czarno-biały kostium z czerwona czapka z daszkiem. Słychać stukanie. Po chwili na scenę wchodzi dziewczynka – NARRATOR

NARRATOR
dostrzega smutnego DZIĘCIOŁA
Dzięcioł, muzycznym obdarzony talentem
Pragnął zostać sławnym dyrygentem
Twierdząc:

DZIĘCIOŁ
Tak jak ja nikt rytmu nie czuje
I na drzewie się tylko marnuję
A wszystko bym złożył w ofierze
By dostać w Leśnej Operze

NARRATOR 
wtrąca
Tam, gdzie grywa zwierząt orkiestra?

DZIĘCIOŁ 
potakuje
Wymarzoną posadę  maestra

NARRATOR
Nie chcesz być leśnym lekarzem?

DZIĘCIOŁ  
kiwa przecząco głową
Nie umiem wyrzec się marzeń
By światowy naśladując trend 
Mieć swój własny muzyczny band.

NARRATOR
Rozumiem. Marzenia ważna rzecz.

DZIĘCIOŁ
I nie rzucę ich wierz mi, lecz...
W leśnym radiu dam ogłoszenie,
Do wszystkich, co sztukę mają w cenie
I mają zmysł artystyczny...
Że zakładam zespół muzyczny

NARRATOR 
zwraca się do widowni
I zaczął żmudne przesłuchania
Dzień i noc słuchał zwierząt grania

DZIĘCIOŁ
W końcu lista została zamknięta

NARRATOR
A znalazły się na niej zwierzęta:

BÓBR
Bóbr
kłania się

NARRATOR
co ślicznie piłował na pile

ŚWIERSZCZ
Świerszcz
kłania się

NARRATOR
co na skrzypcach grał tryle

KOMAR
Komar
kłania się

NARRATOR
który na oboju bzyczał

DZIĘCIOŁ
I żubr

ŻUBR
co na rogu ryczał
kłania się

KORNIK
Jeszcze kornik z kornetem
kłania się

SŁOWIK
I słowik z piccolo fletem
kłania się

NIEDŹWIEDŹ
Niedźwiedź na mandolinie
kłania się

CZAPLA
Oraz czapla na okarynie
kłania się

DZIĘCIOŁ
Wreszcie zespół był gotowy

NARRATOR
A skład miał całkiem nietypowy

DZIĘCIOŁ
staje przed orkiestrą, podnosi ręce

NARRATOR
Kiedy wreszcie razem zagrali

DZIĘCIOŁ
daje znak

Scena 2

Utwór „Muzyczna zgraja” Zwierzęta grają. DZIĘCIOŁ kończy utwór. Rozpędza orkiestrę.

NARRATOR
To szybko się przekonali
Że stoją  obliczu faktu

DZIECIOŁ
brzmienia – ni do rytmu, ni taktu

NARRATOR
Gdy echo ich grę usłyszało
To cichutko w odpowiedzi załkało:

ECHO
-„Ta orkiestra mnie całkiem rozstraja
to nie zespół! To muzyczna zgraja!”

NARRATOR
Więc załamał się dzięcioł ze szczętem

DZIĘCIOŁ
wzdycha
I nie zostanę wielkim dyrygentem

NARRATOR
Teraz znowu w drzewo w lesie stuka
I przysmaków pod korą szuka.

Scena 3

Na scenę wbiega zdenerwowany Kornik – chłopiec w brązowym trykocie.

KORNIK
wzburzony
Przysmaków? Powiedzmy wprost! 
Bez zbędnych uników nazwijmy sprawy po imieniu. 
dramatycznie
Mnie! Mnie tam szuka! Ja jestem jego przysmakiem!
Jakem...

NARRATOR
Kornik
– jestem tego pewna,
Jest wielkim smakoszem drewna,
Więc na pewno na nic zda się
Scena 4
Na scenę wchodzą po kolei dzieci – Muzycy.

MUZYK  I
udaje, że gra na kontrabasie
Uczyć go na kontrabasie.

KORNIK
leci do każdego muzyka, jakby miał go zjeść
Nawet, gdybym miał głodować?

MUZYK II
Klarnet lepiej przed nim schować.

MUZYK III
Skrzypce, 

MUZYK IV
fagot, 

MUZYK V
czy kołatka,

NARRATOR
To dla niego wielka gratka.

NARRATOR
Zatem z instrumentów listy

DZIĘCIOŁ
zbliża się do kornika, tak jakby miał go zjeść
Wybór dlań jest oczywisty.
I nie musi być na diecie,

KORNIK
By grać pięknie na kornecie.

Scena 5

Wszyscy muzycy i KORNIK „grają”, zwracając się do DZIĘCIOŁA, ten zatyka uszy i wybiega ze sceny a za nim pozostali muzycy. (muzyka do wiersza Konik i kornet)

Scena 6

NARRATOR
z zastanowieniem
Drewno. Kornik. Dziwne wybory. 
Nie zjadłabym ani jednego ani drugiego.
Ale o gustach się nie dyskutuje.

Na scenę wbiega MÓL – dziecko w szarej pelerynie z cylindrem na głowie. W rękach ma plik papieru nutowego

MÓL
No właśnie

NARRATOR
No właśnie. /wskazuje ręką na MOLA/
Pewien...

MÓL
kłania się
Mól

NARRATOR
Miał gust dość wybredny,

MAMA MOLOWA
Nigdy nie jadł jedwabiu czy wełny.

BRAT MOLA
Nie nęcił go zwój atłasowy

MÓL
Ani motek kaszmirowy.

TATA MÓL
Omijał rodzinne obiadki,

NARRATOR
Gdzie wcinano szaty i szatki.
Do stołu z nimi nie siadał

ŻONA MOLA
ze złością
I zawsze na mieście jadał.

MAMA MOLOWA
A był prawdziwym smakoszem,

NARRATOR
Wszystkim znanym z tego,
Że ślinka mu ciekła po brodzie

MÓL
Na widok papieru nutowego.

NARRATOR
Na pytanie żony, 

ŻONA MOLA
Co zjeść chcesz?

NARRATOR
Odpowiadał tylko

MÓL
„Do czarta,
Nie będę jadł marynarki,
Skoro jadłem Symfonię Mozarta.”

MAMA MOLOWA
Bratu w nos się kiedyś roześmiał,

NARRATOR
Gdy zaprosił go na konsumpcję krawata

MÓL
- „Gust masz bracie, raczej przyziemny!
Nawet nie wiesz, jak smakuje Sonata.”

ŻONA MOLA
ze złością
Często wracał do domu nad ranem! 

TATA MÓL
Na rodzinę z niesmakiem spozierał:

MÓL
- „Czy wiecie, że właśnie jadłem fragment opery Webera?”

NARRATOR
Dla kartek we wzór pięciolinii
Lekceważył własne bezpieczeństwo,

MAMA MOLOWA
Ryzykował zdrowiem i życiem

ŻONA MOLOWA
Na każde był gotów szaleństwo.

NARRATOR
Aż raz mu się nie poszczęściło,

ŻONA MOLOWA
Bez sensu  

BRAT MÓL
i bez planu

MAMA MOLOWA
z płaczem
Zginął biedaczek 

TATA MÓL
wzdychając
Niestety

NARRATOR
Przytrzaśnięty klapą fortepianu.

Gaśnie światło lub spada kurtyna